Nasz kolagen ulega nieustannej wymianie!

Wiele osób już wie, że  kolagen, podobnie jak inne białka nie jest nam dany raz na zawsze. „Rodzi się” w swoich komórkach macierzystych i „umiera”, czyli podlega procesom syntezy i rozpadu, tak samo jak różne elementy białek podlegają procesom anabolicznym i katabolicznym. Rozpadający się kolagen, tak samo katabolizuje w energię i odpady jak inne białka. Kolagen jednak ma również w organizmie prawdziwych, śmiertelnych wrogów i jest autentycznie przez nich niszczony. W to miejsce powstaje nowy. Trwa nieustanna wymiana.

Istotne jest to, że w młodym wieku, w stanach zdrowia i przy dbałości o prawidłową gospodarkę aminokwasową kolagen syntetyzuje w komórki dość szybko. Natomiast rozpada się w organizmie dosyć powoli. Okres takiego prawidłowego, połowicznego rozpadu, to średnio 60 dni.  Jednakże pełny cykl wymiany jest różny czasowo w różnych tkankach. Od dwudziestu kilku dni w wątrobie, po blisko czterysta w kościach.  Zaprogramowana przewaga syntezy kolagenu nad jego destrukcją jest kolejną cechą osobliwą tego wyjątkowego białka wynikającą z kilku okoliczności.

Po pierwsze - kolagen dojrzewa powoli, a konkretnie powoli formułują się jego pełnowartościowe cząsteczki. Przy tym na długość tych procesów dojrzewania ma istotny wpływ biologiczny wiek człowieka. Wraz z posuwaniem się wieku biologicznego kolagen dojrzewa jeszcze wolniej. I na odwrót – osoby dysponujące kolagenem w „świetnej formie”, czyli po prostu częściej wymienianym – mają metrykalnie zazwyczaj znacznie więcej lat niż biologicznie.

Generalnie przyjmuje się, że (niestety) już pomiędzy 25 a 30 rokiem życia u większości przedstawicieli populacji procesy dojrzewania kolagenu zaczynają zwalniać – i zwalniać już będą do końca życia. Z punktu widzenia badań nad tym – bez wątpienia – białkiem młodości, początek procesu starzenia następuje u większości z nas o wiele wcześniej, niż się powszechnie uważa. Czasami następuje jeszcze dodatkowe przyspieszenie destrukcji kolagenu. Przykładowo jest całkowicie możliwe, że u kobiety przechodzącej menopauzę w ciągu zaledwie dwóch lat dochodzi do sytuacji utraty kolagenu o 20% większej od zdolności jego odbudowy. Podobnie dzieje się w długich okresach złego odżywiania, w przewlekłych chorobach, w stanach wyeksploatowania organizmu np. nałogiem alkoholowym lub narkotykowym.

I znowu – na drugim biegunie – każdy z nas zna osoby wyglądające na 20 lat mniej niż mają, i to bez interwencji chirurga-plastyka. Nigdy niemal nie chorujące i dysponujące niespożytą energią. Starsze osoby bez widocznych zmarszczek, które jeżdżą cały dzień na nartach, a gdy złamią nogę na stoku, to zrasta im się ona szybciej niż ich wnukom. Mówimy tu o osobach, które albo genetycznie wyposażone są w matrycę kolagenową godną pozazdroszczenia, albo wskutek właściwego trybu życia, odżywiania się lub suplementacji, procesy wymiany kolagenu nie chcą u nich ciągle jeszcze istotnie zwolnić.

Po drugie - znaczne nagromadzenie w naszym (oczywiście zdrowym i właściwie zasilanym) organizmie - „młodego” (w sensie najcieńszych włókien) kolagenu jest spowodowane szczególną koniecznością. Nasz ustrój zachowuje się tak, jakby „przewidywał”, urazy, choroby i inne stany, w których w dowolnym czasie będą mu potrzebne rezerwy kolagenu dla potrzeb regeneracji narządu, zagojenia rany, uleczenia oparzenia, czy ubytku skóry lub innej tkanki.

Po trzecie – kolagen rzeczywiście „dojrzały” posiada niezwykłą cechę „stałości” i jest praktycznie niedostępny dla swoich zaciekłych wrogów – rozlicznych enzymów proteolitycznych. Oczywiście nie zawsze i nie wszystkich. W ustroju istnieją enzymy zdolne do niszczenia kolagenu (np. lizosomalne fermenty komórkowe). Aby jednak zaistniały dla nich warunki do ofensywy, by mogły włóknom kolagenowym okazać swoje niszczycielskie działanie, to primo - musiały by one same porzucić lizosomy, co przy pełnowartościowej, pozostającej w dobrej kondycji, czyli dobrze odżywionej błonie komórkowej – praktycznie się nie zdarza. Secundo – sam kolagen musiałby być słaby, zagrożony denaturacją, gdyż tylko wówczas poddaje się agresji protein lizosomalnych.

Z trzech powyższych powodów – w warunkach zdrowia i właściwej gospodarki aminokwasowej nasz kolagen starzeć się powinien dopiero wówczas, gdy przyjdzie jego nieuchronna pora. Jeżeli zatem na twarzy pojawiają nam się zmarszczki znacznie wcześniej, niż powinny, gdy mętnieje gałka oczna, gdy wiele możliwych dolegliwości somatycznych lub psychosomatycznych sygnalizuje nam kiepską kondycję ogólną tkanki łącznej – to jest to ostatni moment na odwrócenie niekorzystnego biegu wydarzeń. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, ile stanów chorobowych wywodzi się bezpośrednio ze złej kondycji białek, a także ile niepożądanych dla człowieka reakcji jego ciała na upływający czas można o wiele, wiele lat odwlec, jeśli odpowiednio wcześnie zadba się o systematyczne zaopatrzenie organizmu we właściwe składniki odżywcze, czyli witaminy, mikro- i makroelementy, a szczególnie aminokwasy - elementy budulcowe protein, wśród nich na pierwszym miejscu - kolagenu ustrojowego.

Przykładem autodestrukcji kolagenu przez fermenty własnego ustroju, to działanie leukocytów, które właśnie z pomocą enzymów hydrolizują małe łańcuchy peptydowe na aminokwasy. Proces hydrolizy jest zabójczy dla kolagenu. Dlatego wszelkie hydrolizaty kolagenowe, które miały być skutecznymi komponentami kosmetyków – poniosły generalnie w tej branży porażkę. Nie lepiej jest z suplementami diety, odżywkami i „dopalaczami” dla sportowców, wytwarzanymi na bazie hydrolizatów kolagenowych, najczęściej bydlęcych. Oczywiście reklamy tych produktów o tym „zapominają”

Hydrolizat kolagenu, obojętnie z jakiego zwierzęcia pozyskiwany – jest już tylko i wyłącznie „padliną peptydową”. Jego aplikacja naskórna (np. w kremie „z kolagenem”) może dawać jedynie efekty doraźnie nawilżające. Jego spożywanie z kolei w celach suplementacyjnych jest oczywiście pożyteczne dla metabolizmu białek, ale dokładnie tak samo pożyteczne, jak np. spożywanie żelatyny. Nieporozumieniem całkowitym jest płacenie za hydrolizaty kolagenu cen na poziomie suplementów diety. One po prostu nie są tego warte. Lepiej za tę cenę sprawić sobie kilka razy obiad z golonki, raków lub nawet kury w rosole :)